One-Page page - ROMUALD BŁASZCZYK - artysta malarz, uzdrowiciel - bioenergoterapeuta, medytacja
ROMUALD BŁASZCZYK - artysta malarz, uzdrowiciel - bioenergoterapeuta, medytacja
0%

STRONA GŁÓWNA

IMG_1936 copy rm4 siodmy-dzien-tygodnia-sobota-blaszczyk-tlo

O MNIE

Romuald Błaszczyk

Romuald Błaszczyk (R.A.Mar) – artysta malarz, uzdrowiciel-bioenergoterapeuta, wizjoner.
Od wielu lat pomagający ludziom terapeuta, prywatnie spełniający się jako artysta. Medytacja jest ważnym elementem jego życia. Obrazy R.A.Mara można od kilku lat oglądać na wystawach w całej Polsce. Romuald Błaszczyk od 2016 prowadzi własny kanał w portalu Youtube.

„Jestem, by pomagać”

Twórczość malarska Romualda Błaszczyka zbliżona jest do abstrakcjonizmu oraz ekspresjonizmu abstrakcyjnego. Obie techniki cechują spontaniczne, naturalne, często podświadome akty twórcze, mające swoje źródło w głębi duszy i najbardziej osobistych prywatnych doznaniach.

„W malarstwie wszystko zmienia się i krąży, rozdziela i łączy, i wszystko staje się inne niż to, co uważamy za oczywiste, a to zmienia się w nową rzeczywistość.”

„Gdyby malarstwo R.A.Mara mierzyć więc miarami historii sztuki oglądalibyśmy bardzo ekspresyjne, dynamiczne, kolorowe obrazy, które byłyby przyjemnością dla oczu, stawiałaby artystę w gronie zdolnych abstrakcjonistów, mogłoby nasuwać skojarzenia z malarstwem Jacksona Pollocka czy Jean-Paul Riopelle’a. Jednak odbiorcy malarstwa R.A.Mara stykają się z jego sztuką nie bezpośrednio i w galerii, ale w kontekście swoich poszukiwań pomocy, wskazówki, uleczenia. Jego obrazy są jedną tylko z wielu działalności, jakie prowadzi R.A.Mar. Kiedy do tego akurat pola działania dodamy wiedzę o tym, jak pomaga ludziom, kontekst tego malarstwa bardzo się poszerza – na początek o symbolikę, potem o symbolikę kolorów, potem o nieświadome (lub podświadome) tworzenie obrazów, które mają terapeutyczny wpływ na swoich odbiorców. R.A.Mar pomaga – czasem bezpośrednio, czasem na odległość, poprzez swoją muzykę czy sztukę, a czasem tylko poprzez sygnalizowanie obecności. Jednak jego obecność, stała w życiu niektórych, pomaga zmagać się z chorobami, trudnościami i kłopotami na jakie bez przerwy wszyscy jesteśmy narażeni.
Patrząc na jego obrazy w tym rozszerzonym kontekście nie sposób nie pomyśleć też o symbolice kolorów i o znaczeniu terapeutycznym jakie mogą mieć barwy. Nie sposób pominąć też jego niezliczonych spotkań z ludźmi poszukującymi pomocy – wtedy to malarstwo staje się nie tylko sztuką, ale też terapią. A jeżeli sztuką, to wynikająca z bogatego doświadczenia duchowego. Te obrazy powstają w sposób intuicyjny, niezaplanowany, wykorzystują niezdyscyplinowane emocje. Wiadomo, że malarstwo ekspresjonistyczne to nie tylko forma, ale opisując obrazy R.A.Mar szczególną uwagę trzeba zwrócić na treść, jaka chowa się pod powierzchnią pełnych dynamiki i kolorów obrazów. Przebywając nieustannie wśród ludzi i słuchając ich rozmaitych historii, artysta na swoich obrazach tworzy symboliczny wyraz lęków, bólu, choroby, ale też miłości, spokoju, poszukiwań duchowych – to wszystko, świadomie, czy nieświadomie używając bardzo symbolicznych i znaczących barw artysta, bioenergoterapeuta umiejętnie łączy w swojej sztuce, oddając swoim przyjaciołom i pacjentom jeszcze jedną część swoich możliwości pomocy.”

SPOTKANIA Z ROMUALDEM

UZDROWICIEL

Pomagam ludziom z radością od lat, dzięki występom na antenie. Od niedawna istnieje możliwość zapisania się na seanse bezpośrednie poprzez program Skype. Więcej informacji uzyskają Państwo poprzez e-mailowy kontakt ze mną. ( dział Kontakt ).
Aktualne godziny programów można sprawdzić poprzez mój profil na portalu facebook – Romuald Błaszczyk.

Przedstawiamy anonimowe opinie pacjentów:

„PANIE ROMUALDZIE….pańska obecność jest darem od Boga. Ileż w Panu dobroci, ciepła, miłości i spokoju. Słuchając i oglądając Pana, mimo mojej starości, chce się żyć i świat wydaje się piękniejszy. Niech dobry Bóg i Aniołowie mają Pana w swojej opiece, by pomagał Pan potrzebującym do końca świata i jeden dzień dłużej.”

Czuje dużą poprawę i mam nadzieje, że będę mogła kontynuować naukę języka z pozytywnym skutkiem. Dziękuję serdecznie za pomoc.

„Panie Romualdzie, bardzo dziękuję za dotychczasową pomoc, jaką mam od Pana, moje stawy trochę mniej bolą, ale co jest zauważalne to zmniejszyła się opuchlizna na kolanach, bardzo mi Pan pomógł, dziękuję bardzo…”

OBRAZY

Obrazy ze zbiorów prywatnych. Zainteresowanych kupnem zapraszamy do informacji poprzez formularz kontaktowy.

WYSTAWY

Nowe:

Katowice 2015
Filharmonia Śląska

Romuald Błaszczyk - Wystawa Filharmonia Śląska 1Romuald Błaszczyk - Wystawa Filharmonia Śląska 2
Romuald Błaszczyk - Wystawa Filharmonia Śląska 3Romuald Błaszczyk - Wystawa Filharmonia Śląska 4
Romuald Błaszczyk - Wystawa Filharmonia Śląska 5Romuald Błaszczyk - Wystawa Filharmonia Śląska 6

Poznań 2015

poznan8poznan7
poznan6poznan5
poznan4poznan3
poznan2poznan1

Archiwalne:

Chorzów 2012-2013
Galeria Plus ( 24/11/2012r. – 31/01/2013r. )

Warszawa 2010
Pracownia Czuba&Latoszek ( 7/12/2010r. )

Warszawa 2009
Kafeteka ( 03/01/2009r – 04/03/2009r )

Wystawa – Kafeteka (Warszawa 2009) Wystawa – Kafeteka (Warszawa 2009)
Wystawa – Kafeteka (Warszawa 2009) Wystawa – Kafeteka (Warszawa 2009)

Osowiec 2008
wystawa plenerowa (lato)
osowiec wystawa lato 2008

POEZJE

Jedną z moich wielkich pasji jest pisanie, poświęcam mu sporo czasu. Poniżej prezentuję przykłady mojej twórczości:

Słowo goni, wzrok przy dłoni, w dłoni usta, światło w toni, okno ranne też nas chroni, myśli biegną już po skroni, słuch nadęty, patrzy, dwoi i chleb kroi, nożem, powiesz w geście, na tapecie, tak być może, księżyc pieści, nogi mokre i w marzeniach, biega, broi, nie zamienia, ról dodaje i okrywa kwiaty szalem, kocha, zbliża i ucieka, wiatr podwiewa, to do gór, nad giewontem, tak, sukienka, tak, nad ranem, smukła, piękna i jedynym mym kochaniem, jest….i zostanie, tak mi mówią druhny, gaje.
Kocham tak, po raz pierwszy, w pierwszym prężeniu i ostatnim westchnieniu, kocham tak, jak kocham, dla słów paru i oczu z baru i uścisku spojrzeń i biegu po to, też dążeń, bo być może, nie nadążę, nie zdążę, nie szepczę, nie tulę, nie łapię, nie gryzę i sunę po mule, bom królem, ja królem….ja….tylko się tulę…z bólem.

 

Jak dobrze żyć z dobrze, bo dobrze to dobrze? Tak dobrze być wagą, powagą, nadwagą, nie zgagą, co drąży, podąży na brzegu roztoczy, co zbliża, zabiega i z tej drogi nie zboczy, gdy droczy? Jak dobrze być głową, co w głowie to w mowie, to w tobie i mówić, nie mówi, jak mówić to kruszyć i guzikom dać tyle, by ile być było i służyć służyło i z krową obyło, się już, wiem, co wiem, co zjem i tacę podaję i ganię i ranię i staję na nogach i usta naciągam i spodnie zaciągam…..na uszy?
Gdybyś wiedzę miała, to byś mi oddała, dała, całe życie dała, pełne krzewów i wąwozów, małych wozów i powrozów, pętli płynących nad żaglami, lontów tlących pod poduszką i jabłoni tuż pod gruszka,oddała byś mi, dała,całe życie zdała, dla kurażu, dla fantazji i tych pląsów w dużym garażu, nie od razu, ale potem, kiedy spłyniesz z górki z młotem i okrzykniesz się mym mężem i pobiegnie, tam,do ściółki, malej rólki, w kości rzucisz wieniec duży, to co pani ta wywróż, bo jest z ziemi, bo jest z róży.

 

W noc każdą, przed snem późnym, rozmowę do boga, czas długi zacząć mam i co w niej jemu dam, ja cham, cień bez ram, ten co ruletka gra, tra ta ta, tra ta ta co mu powiem, czego dotknę, które jądro palcem wskaże, pomaluje, czy rozmaże, jakie imię w dłoniach trzymam, jakie miny daję i głupotą się wyginam, by w rozkroku w pełnym kroku, upust mendom swoim dać, choć raz, kurwa jego mać, a ślinotok rozpasany liczy wybrane barany i tu spojrzy, tam coś drąży, w mordę pięścią parę razy, da, bo patent, ma, tra ta ta ta, tra ta ta ta. /Część pierwsza
Smutno mi, mój ty drożej, brudno mi tu, czemu patrzysz dziś, tak srożej, nie krzyczysz, nie gryziesz, a smyczy nie skąpisz i baty rozrzucasz po kątach i stąpasz po krokach, wzrok żaden, nie widzi, nie słyszy, a w zębach trzyma ogon, już myszy, rysy to rysy, tam ten, co nie chciał, tam wisi, spodnie maślane, palcem podparte z granatem jak z bratem, w rozmowie rozdanej tu granej, na skrzypcach, na flecie z przytupem i ciemno i zimno i nudno, tak mieszkać, tu z trupem i z łupem i ze słupem, a może, być może bo może, tak boże?

 

W pewnej kadzi, ta co radzi, domem stoi, szafot gładki, raźny, groźny, tak jak woźny z dzwonem biega, tam coś powie i zachęca, bieda, bieda, dziś nam dana, jest oddana w twoje ręce, to daj, dziś poproszę o coś więcej, bo tu stoję i zachęcam i jak alfons stręczę, stręczę, bez rozporka, nie chcę, nie chcę, nosem kręcę, stoję patrzę i oddaję tobie tęczę.
Wokół ogródeczka kwitną maliny, płoche, niczym dziewczyny, ha ha i ha, a szorstkie, a waleczne i młode i młode bo wieczne, tu talia, tam garść kwiatów puszystych i puchar soków mokrych w oddechu płynie raźnie, nie zgaśnie, nie zgaśnie, tylko zaginie, odżyje i splot potu przemyje i dożyje pierwszy i nie ostatnich, chwil gładkich, bo w winie, tak w winie.

 

Na huśtawce konik w koniu doszukuje się amorów, słów nie skąpi, ślina rzuca, jeszcze chwila i wypluje całe płuca, palant, rzekłbyś, idź że chłopie, na manowce, tam, nie tą drogą, bo wypieprzy, małą owcę i…co, i się zacznie świńska jatka, wiem, bo zaczęło się od Maćka, któremu to, co, zerżnął dupę równo i zakleszczył gówno w gówno i na fiucie ćwiczył pompki i wyrzeźbił znak od buta i już leży…tam, co, pokuta.
Popatrz we mnie dziś choć raz, wskaż te słowo, które znasz, powiedz co będzie, kiedy nic już po nie będzie z nas, o tak i zgasł ten świat i krok tak w pisany zapisanym w nocy śnie, nie powie więcej nic, bo wie, że nie, nie, nie powtórzy kropli łez, na wargach tych, nie krzyknie, tak, co wie refren ten, więc daj mi szal kolorowych pieśni tych, to daj mi sznur i ból krzyku kopyt koński i nóg drżących dziewicy byłej i bądź strażnikiem drogi naszej tam raz ten, pierwszy ten raz. Bo nastał czas.

 

Ktoś zapukał do tych drzwi, puk puk, puk puk, godzina stała, długa, pusta i niemała, patrzy w okno, zna je przecież bo dotyka od stuleci, tu nie mieszka, szat nie liczy i nie krzyczy i kopytkiem nie dryguje, szabli nie ma, salutuje, nic nie kładzie na podłodze, spodnie w kancik ma na nodze, czasu mało to i derkę w drogę rzuca, co się przyda to się przyda i nie martwi się tym… Oto, co jest twarzą i…tej tu, cnotą, krosnem, przędzą,pełnym garnkiem, świecą, lukrem i ogarkiem, tuż za ściana dobra woda skropi czoło coś doda i zaklei wszystkie dziury, który to dziś, który który, głos do stu to rzecze, ja wudu, ja wudu, ja wudu… Nie przeczę.
Może i morze, może i tak, może i sowa, może i kat i koń kopytny i kamieni garść pełna i sąsiad, ten sprytny, co onanizował się pierwszy i marynarka, ta wełna, z góry pod górę, mury za murem i szafa i bucików las, ogień rozgrzany w piecu stalowym, usta zmoczone dziś pierwszy raz i lawa i gafa i plecak rozdarty i jaja sznurem związane i dotyk mrożący niegodnych już, wielu, też kropla święcona w spodniach tam siedzi, by szybciej i szybciej pędzić do steru, tak myślę, tak pytam, może i morze, może i tak?

 

Ja tu w kałuży stoję, a wzrok sięgam tam, gdzie palce dwa mam, otwieram zamykam podchodzę i… zgrzytam, krzyczę i tors napinam i liczę….I liczę, tu but w bucie, stoi w rozkroku, magicznie, to raca, to kasa, tu słup osiadł na stale, to stos majtek a to korale, kolorowe korale, nie baje i sił dodaje i wilkiem patrzę i szukam kamienia, cel widzę, chwiejny tak myślę, ale jestem to dołożę, przycisnę i soku upuszczę, ugryzę i w oczy napluję i kopnę soczyście, bo chcę, bo muszę…

Kontakt

Kontakt

facebook: www.facebook.com/romualdblaszczyk

tel. 609 606 895, 601 460 823

mail:  ezoromuald@gmail.com | ra.mar@onet.pl





]